- Napisz coś wesołego!
- Nie umiem.
A może jednak?
Szczęśliwi nie piszą dobrze.
A może jednak?
Nie mam słabych punktów.
A może jednak?
***
Jestem niczym nie zainteresowany do czasu najbliższego kryzysu emocjonalnego.
***
Jestem głupcem dlatego, że za dużo myślę.
(O, ironio!)
***
Mój umysł jest chaosem bitwy dwóch nieodróżniających się stron.
***
Zdjęcia nieba, kwiatów, drzew i robaków znudziły mi się.
***
Podszedłem z nią do stolika, przy którym stało tylko jedno Krzesło. Zapytałem kobiety obok, czy mogę wziąć jedno, bo przecież nie siedzi na wszystkich czterech.
- Przykro mi, czekam na kogoś.
Wziąłem Krzesło z Drugiego Końca Sali, a cały wieczór minąłby spokojnie, gdyby nie fakt, że Kobieta z Czterema Krzesłami ciągle była sama. Z tymi Czterema Krzesłami. Ona i Cztery Krzesła, z czego używane było jedno. Cały wieczór.
Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, ona wciąż była sama. Pies Ogrodnika z Czterema Krzesłami, siedzący ciągle na tylko jednym Krześle.
- Mogłaś mi dać to krzesło - rzuciłem zasuwając za sobą To Przyniesione w Trudach z Końca Sali.
Damski płacz połączył się z trzaskiem zamykanych przeze mnie drzwi, w taki sposób, że ledwo go usłyszałem.
***
Bez ładu i składu bo znudził mi się ład i skład.
***
Ja - Bóg 1:0
***
Przydałby się ktoś mówiący "Jesteś tylko człowiekiem."
"Jesteś mięsem."
***
Jest wesoło?
czwartek
niedziela
6 707 000 000 + 2?
Ten moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że nie masz na co narzekać.
Szedł ulicą nie myśląc tym razem o krokach, o spadaniu, o rytmie, o czymkolwiek. Właściwie, to nawet nie szedł. Właściwie, to nawet go tam nie było.
Był gdzie indziej.
Łał.
Szedł ulicą nie myśląc tym razem o krokach, o spadaniu, o rytmie, o czymkolwiek. Właściwie, to nawet nie szedł. Właściwie, to nawet go tam nie było.
Był gdzie indziej.
Łał.
O nocy, czyli miał dość dnia, postanowił uciec w noc.
Mówiąc, "spacer w nocy dobrze mi zrobi", uznał, że spacer w nocy dobrze Mu zrobi. Ubrał się więc i przeszedł przez próg. A przecież przejście przez próg jest najtrudniejsze, różnica temperatur często powodowała u Niego natychmiastowy powrót do domu. Ale nie tym razem, bo w czasie gdy zwykle zdjął już buty mówiąc "pierdolę", tym razem szedł już ulicą, a Jego uwagę natychmiast przykuła rzecz, której normalnie nie zauważał. Zafascynował Go odgłos Jego kroków, które będąc jedynym dźwiękiem jaki słyszał, stały dla Niego Rytmem. Rytmem, który narzucił wszystkim i wszystkiemu, i nikt inny nie miał prawa go zmienić. Jego Rytm stworzony dla przyporządkowania sobie Całego Mrocznego Świata(jak zwykł nazywać w nocy swoją ulicę). Żeby dźwięk był bardziej klarowny starał się stawiać kroki tak, żeby nogawki spodni o siebie nie szurały, co musiało wyglądać dość śmieszne, bo poruszał się trochę jak kaczka. Kaczka narzucająca Rytm Całemu Mrocznemu Światu.
Ale nikt Go nie widział, przecież w nocy najlepsze jest to, że wszystko wokół Ciebie znika. Istnieje tylko świat najbliższy Tobie (Mroczny), czyli grunt pod stopami, latarnie i zalążki domów. Nic więcej, nic, co mogłoby rozproszyć Twoją uwagę, odgonić Myśl, która może odmienić Twoje życie.
Idąc i szukając Myśli, która może odmienić Jego życie usłyszał za sobą kroki, które starały się wyrównać z Jego krokami. Przyspieszył, kroki za nim również. Słyszał rytm (pisany małą literą), rytm, który wcale Mu się nie podobał, był to rytm narzucony, taki, który zburzył Jego Porządek i odgonił Myśl, która mogła odmienić Jego życie. Ale nie bał się, przecież jest mężczyzną. Mężczyzną chodzącym samemu w nocy.
Narzucającym Rytm.
Do czasu, aż nie usłyszał znajomego głosu, krzyczącego "Hej, poczekaj, gdzie tak pędzisz?", wtedy zaczął uciekać, bo ludzi, których znał bał się jak diabli.
Ale nikt Go nie widział, przecież w nocy najlepsze jest to, że wszystko wokół Ciebie znika. Istnieje tylko świat najbliższy Tobie (Mroczny), czyli grunt pod stopami, latarnie i zalążki domów. Nic więcej, nic, co mogłoby rozproszyć Twoją uwagę, odgonić Myśl, która może odmienić Twoje życie.
Idąc i szukając Myśli, która może odmienić Jego życie usłyszał za sobą kroki, które starały się wyrównać z Jego krokami. Przyspieszył, kroki za nim również. Słyszał rytm (pisany małą literą), rytm, który wcale Mu się nie podobał, był to rytm narzucony, taki, który zburzył Jego Porządek i odgonił Myśl, która mogła odmienić Jego życie. Ale nie bał się, przecież jest mężczyzną. Mężczyzną chodzącym samemu w nocy.
Narzucającym Rytm.
Do czasu, aż nie usłyszał znajomego głosu, krzyczącego "Hej, poczekaj, gdzie tak pędzisz?", wtedy zaczął uciekać, bo ludzi, których znał bał się jak diabli.
sobota
Włoska Agencja Kosmiczna
Skończyła się naiwność, nie powiem już "a nie mówiłem*", skończył się płacz, nie powiem już "będzie dobrze**", skończyłem się ja, nie powiem już "przepraszam***", skończyły się pączki, nie powiem już, że, kurwa, "tęsknie****".
*(zawsze tak mówiłem)
**(nigdy tak nie mówiłem)
***(powiedziałem tak raz)
****(chciałbym tak powiedzieć)
Trafił szlag poetyckość.
*(zawsze tak mówiłem)
**(nigdy tak nie mówiłem)
***(powiedziałem tak raz)
****(chciałbym tak powiedzieć)
Trafił szlag poetyckość.
środa
O spadaniu.
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie? Ja spadałem już tak długo, że zacząłem odczuwać znużenie.
Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:
Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?
Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.
Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest zdecydowanie zbyt dosłowne.
Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki, jakie sobie wymyśliłem.
Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.
- Nudno, co? - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.
Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.
- Kim jesteś?
- Spadochronem.
- Słucham?
Uśmiechnęła się i skierowała głowę w dół.
- Zobaczysz.
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?
Albo:
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie? Ja się nie obudziłem i spadałem już tak długo, że zacząłem odczuwać znużenie.
Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:
Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?
Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.
Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest stanowczo zbyt dosłowne.
Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki, jakie sobie wymyśliłem.
Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.
- Nudno, co? - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.
Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.
- Kim jesteś?
- Spadochronem.
- Słucham?
Uśmiechnęła się i oplotła mnie ramionami.
- Zobaczysz.
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?
Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:
Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?
Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.
Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest zdecydowanie zbyt dosłowne.
Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki, jakie sobie wymyśliłem.
Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.
- Nudno, co? - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.
Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.
- Kim jesteś?
- Spadochronem.
- Słucham?
Uśmiechnęła się i skierowała głowę w dół.
- Zobaczysz.
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?
Albo:
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie? Ja się nie obudziłem i spadałem już tak długo, że zacząłem odczuwać znużenie.
Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:
Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?
Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.
Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest stanowczo zbyt dosłowne.
Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki, jakie sobie wymyśliłem.
Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.
- Nudno, co? - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.
Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.
- Kim jesteś?
- Spadochronem.
- Słucham?
Uśmiechnęła się i oplotła mnie ramionami.
- Zobaczysz.
Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)