niedziela

221



Ostry, pomarańczowy kolor padał mu na twarz przytuloną do szyby.
Parapet był niewygodny i zimny, ale siedząc na łóżku nie mógłby obserwować.
Nie myślał - przeżywał miejski brzask.
Telefon od dłuższego czasu bezsensownie wibrował mu wokół nóg, a pokój nie mógł zdecydować się, w jakim jest kolorze.
Wszystkie światła zaczęły przygasać, zatrzęsły się lekko i urwały, spadając na ziemie jak małe szklane kulki, tocząc się w stronę studzienek kanalizacyjnych.
Zapadła ciemność, a wyglądanie przez okno straciło sens - samochodów nie dało się już przeżywać, a myślenie, dlaczego telefon wciąż dzwoni, było zbyt męczące.
- Blaa blaa blaa - powiedział wolno, wiercąc się i oglądając to wszystko z lekką irytacją - wyraźnym znudzeniem toczącą się historią
Złapał się za włosy, szarpnął mocno, rozpadając się w tysiące białych strzępów z dźwiękiem rwanej kartki papieru.

albo

Złapał się za włosy, szarpnął mocno, i z dźwiękiem rwanej kartki papieru rozpadł się na tysiące białych strzępów.

Kraków, Cracovia, drugie piętro

wtorek

Upadek Żartu Socjologicznego

- Nie rzuciłeś socjologicznym żartem od jakiegoś roku.
- PO PROSTU DAWNO NIE WIDZIAŁEM ŻADNEGO CZŁOWIEKA.

niedziela

Rem

Pamiętam, że kiedyś było normalnie, a może nie było, a może nie pamiętam?

poniedziałek

Nie czuję już zgniłych jabłek i nie pociągam już za ten sznurek i nie wbijam już palców w Twoją stopę.

czwartek

Kwietnia drugi '10

Siedzieli we trójkę, on, ona i półmrok, na lewym torze przy przejeździe kolejowym na samym końcu świata. Albo całkiem niedaleko, zależy jak na to spojrzeć. Nie rozmawiali ze sobą - być może powiedzieli sobie już wszystko, może nie mieli sobie co powiedzieć ale oni wiedzieli, że po prostu nie muszą nic mówić. Stwierdziła potem, że ma wrażenie, że wszystko stoi, że są w środku jakiegoś obrazu, że czas ich nie obowiązuje, że są ostatnimi ludźmi na ziemi, że nareszcie mogą robić co chcą. To był ten moment, że gdyby wstali, mogliby podbić świat. Nie wstali, ale

19/09/09 - "Bardzo dobre" - M. Jezus

Kichnąłem kichnięciem, które w ciągu dwóch sekund wyraziło wszystko, co chciałem wykrzyczeć. Był w nim zawarty każdy mój problem, każda rzecz którą chciałbym zmienić, zostało w nim opowiedziane każde moje niepowodzenie. Gdyby ktokolwiek usłyszał sposób w jaki kichnąłem zapewne rozpłakałby się. Było to najsmutniejsze kichnięcie na świecie.

Podgrzewana podłoga

Zamykam się w łazience i siedzę przy wannie z moimi myślami, a wychodząc spuszczam wodę, udając, że ROBIŁEM COŚ KONSTRUKTYWNEGO.

Judeserwitol

I nie biorę już narkotyków - po nich moje serce oddaję się w moje ręce, z całą świadomością kiczowatości tej sceny na deskach naszego teatru.

poniedziałek

Szalonego surrealisty nowego świata początek

Eli, Eli lama sabachthani,

pisane ścianą na kredce, żeby zacząć odwrotnie, i już na początku pozbyć się pozorów - nie popełnić tego samego błędu.

Zacznie się od krzyku umierających roślin - od zapachu łamanych widelców.

Byłem tam, stałem na głowie śmiejąc się z Ciebie, z Tobą, krwią nieobecny, bo cała była w mojej głowie.

Szukałem sensu w trawie, znalazłem tylko Twoje zdjęcie, które rzuciłem tu przed tygodniem, trochę już napuchłe deszczem i wyblakłe słońcem, więc zobaczmy jak krople spadają do nieba, nasycając od nowa kolory.

I choćbym na rękach ciemną chodził doliną, zawsze będą trochę więcej Twoje i trochę mniej moje, bo tak miało być, i na początku stała się światłość, ale nie tym razem.

Znowu mam je w oczach - ciesząc się, że trafiła w moją głowę dawka tego hormonu o śmiesznej nazwie - bo ostatnio wszystko rozpatruję pod względem reakcji chemicznych.

Widelce znów pachną w ten sposób, sztućce płaczą przy mnie, a najgorsze są noże, bo wchodzą jak w masło, rozumiesz?

Objąłem 'to' drzewo, pierwsze z brzegu, bo nigdy nie miałem tego specjalnego, i czekałem aż spadną wszystkie liście, ale po piętnastu minutach wróciłem do domu, bo, pamiętasz, pożegnania zawsze są do dupy.

I tak bardzo chciałbym dotknąć Cię palcem i na Twoim brzuchu położyć dwa małe kamienie, które krążyłyby potem jak dwie planety wokół naszych głów splecionych w tym śmiesznym tańcu kubków smakowych - jak nowego świata początek.