Pan Hu mi nie pomoże.
- Musiałem przez Ciebie odmówić flaszki.
- Przepraszam, tato.
- Wkurwiasz mnie wszystkim, co robisz.
- Jak tam w szkole?
- A do jakiej chodzę?
- Jesteś głodny?
Reakcja obronna mózgu w formie ogólnej znieczulicy.
Zamknąłem oczy, widząc siebie, w pokoju, piszącego z laptopem na kolanach. Brak mi wyobraźni.
Hu hu hu?
***
Siedział oparty o ścianę, patrząc na wiszący nad drzwiami krzyż.
- Cholernie niepodobny. Ale przynajmniej święcę w ciemnościach.
Ściągnął go ze ściany, oderwał się od krzyża i schował do kieszeni, z której bił teraz, zupełnie niemagiczny, fluorescencyjny blask.
sobota
wtorek
Jak kawałki mózgu, leżące wokół mnie
Trzymając rękę we własnym mózgu, drążąc w miękkiej, szarej, chociaż nie do końca, masie, szukałem czegoś odpowiedzialnego za Ciebie. Garściami wyciągałem wspomnienia, myśli i poglądy, mające teraz postać mięsa, leżącego wokół mnie.
Z każdym wyrwanym fragmentem czułem się coraz lepiej, myśli, które dręczyły mnie od dawna spoczywały teraz przede mną, bez możliwości zatrucia mi głowy ponownie.
Zanim dotarłem do Ciebie, niemal zapomniałem, kim jestem.
W końcu poczułem pod palcami coś, co w dotyku przypominało wysuszony owoc. Pulsował własnym życiem, jakby chciał zostać tu na zawsze. Po fali ciepła, która mnie przeszyła, identycznej jak ta, którą czuję za każdym razem, gdy Cię widzę, wiedziałem, że wystarczy jedno pociągnięcie, by się Ciebie pozbyć.
Zacząłem ciągnąć, mój osobisty zakazany owoc okazał się siedzieć we mnie głębiej, niż myślałem, jego korzenie rozchodziły się po całym moim ciele. Z każdym pociągnięciem przed oczami przelatywała mi każda chwila spędzona z Tobą. Moje ostatnie pożegnanie z myślami o Tobie. Od długopisu do
Wyrwałem z głowy ostatni fragment i nieprzytomnie rzuciłem go na ziemię.
Od tamtego dnia byłem szczęśliwy.
Z każdym wyrwanym fragmentem czułem się coraz lepiej, myśli, które dręczyły mnie od dawna spoczywały teraz przede mną, bez możliwości zatrucia mi głowy ponownie.
Zanim dotarłem do Ciebie, niemal zapomniałem, kim jestem.
W końcu poczułem pod palcami coś, co w dotyku przypominało wysuszony owoc. Pulsował własnym życiem, jakby chciał zostać tu na zawsze. Po fali ciepła, która mnie przeszyła, identycznej jak ta, którą czuję za każdym razem, gdy Cię widzę, wiedziałem, że wystarczy jedno pociągnięcie, by się Ciebie pozbyć.
Zacząłem ciągnąć, mój osobisty zakazany owoc okazał się siedzieć we mnie głębiej, niż myślałem, jego korzenie rozchodziły się po całym moim ciele. Z każdym pociągnięciem przed oczami przelatywała mi każda chwila spędzona z Tobą. Moje ostatnie pożegnanie z myślami o Tobie. Od długopisu do
Wyrwałem z głowy ostatni fragment i nieprzytomnie rzuciłem go na ziemię.
Od tamtego dnia byłem szczęśliwy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)