wtorek

Jak kawałki mózgu, leżące wokół mnie

Trzymając rękę we własnym mózgu, drążąc w miękkiej, szarej, chociaż nie do końca, masie, szukałem czegoś odpowiedzialnego za Ciebie. Garściami wyciągałem wspomnienia, myśli i poglądy, mające teraz postać mięsa, leżącego wokół mnie.

Z każdym wyrwanym fragmentem czułem się coraz lepiej, myśli, które dręczyły mnie od dawna spoczywały teraz przede mną, bez możliwości zatrucia mi głowy ponownie.

Zanim dotarłem do Ciebie, niemal zapomniałem, kim jestem.

W końcu poczułem pod palcami coś, co w dotyku przypominało wysuszony owoc. Pulsował własnym życiem, jakby chciał zostać tu na zawsze. Po fali ciepła, która mnie przeszyła, identycznej jak ta, którą czuję za każdym razem, gdy Cię widzę, wiedziałem, że wystarczy jedno pociągnięcie, by się Ciebie pozbyć.

Zacząłem ciągnąć, mój osobisty zakazany owoc okazał się siedzieć we mnie głębiej, niż myślałem, jego korzenie rozchodziły się po całym moim ciele. Z każdym pociągnięciem przed oczami przelatywała mi każda chwila spędzona z Tobą. Moje ostatnie pożegnanie z myślami o Tobie. Od długopisu do

Wyrwałem z głowy ostatni fragment i nieprzytomnie rzuciłem go na ziemię.

Od tamtego dnia byłem szczęśliwy.

3 komentarze:

B. pisze...

Gdyby usuwanie wspomnień i tego co nas boli było takie proste nikt, ani nic bym nie cierpiało. A niestety jest zupełnie inaczej. I z tym również trzeba się pogodzić. Ale kiedyś będziesz się cieszył, że chociażby takie wspomnienia Ci pozostały i, że to właśnie Ona w nich jest.

Anonimowy pisze...

gdybyśmy mogli usuwać swoje wspomnienia, to czy uczylibyśmy się czegokolwiek na własnych przezyciach?

Anonimowy pisze...

Kurde, ile Ja bym dał, żeby poukładać sobie w głowie, i wyrzuciłbym Ją z niej[głowy].
SF01