sobota

Dla powodzian.

- Nie chcę mi się iść jutro do szkoły.
- Możesz udawać jakąś chorobę.
- Jaką?
- Odrę.

Jest dość SUCHO, jestem jakby WOREK Z PIASKIEM, bo wena ze mnie SPŁYNĘŁA. Brakuje mi uczucia, że robi mi się MOKRO od napisania czegoś. Właściwie to ZASCHŁO mi w mózgu, czekam na metaforyczny orzeźwiający DESZCZYK, aż ZALEJE mnie MORZE pomysłów, aż PĘKNĄ WAŁY TAMUJĄCE moją wyobraźnie.

Albo UTOPIĘ się w RZECE.

Jestem niedorzeczny.


I to tyle bo moja twórczość umarła, a ja nie mogę się na niczym skupić. Powrót w wakacje.

2 komentarze:

TajemniczyJednorożec pisze...

Gdyby nie POWÓDŹ, nie było by uroku ;>

Martyna pisze...

tymczasową śmierć Twej twórczości opłakuję morzem łez.