Stara często myli pokoje, weszła kiedyś w nocnej koszuli i położyła się koło mnie. Złapałem ją pod brzuchem, tam gdzie ma teraz piersi i zasnęliśmy. Rano powiedziała, że śnił jej się Stefan, świętej pamięci mąż, odparłem, że pomodlić się trzeba trzy zdrowaśki. Przyzwyczaiłem się dzięki niej do głośnej lodówki w kącie pokoju, kazała mi udawać, że to morze tak szumi na naszych wspólnych wakacjach. Stara podkrada się czasem pod łazienkę i zagląda przez dziurkę jak sikam, bywa, że nie zdąża odejść spod drzwi, ciągle chodzi teraz z podbitym od klamki okiem. Zdarza się, że wody nie ma przez kilka dni, ustawiamy wtedy wszystkie szklanki na balkonie i czekamy, aż sąsiedzi z góry wyleją swoje pomyje. Do starej często przychodzą znajome i rozmawiają o wojnie, słucham ich wtedy uważnie, żałując, że nie dano Niemcom trochę więcej czasu. Stara przynosi mi czasem placki ziemniaczane, dziękuję jej serdecznie i podtruwam nimi potem psy sąsiadów. Podziwiam jej płuca, kradnę jej czasem papierosy wmawiając, że z pamięcią to ma coraz gorzej, a potem palimy pod blokiem jednego na trzech, krztusząc się i mówiąc, że tego kurestwa już nigdy więcej do ust.
A jeśli już do ust, to stara smakuje trochę jak podgnite owoce, hamuje odruch wymiotny konsekwencjami.
Często rozmawiam z nią w kuchni, siedząc w prowokacyjnym rozkroku twierdzi, że robię się coraz bardziej nieobecny, opowiada o ścianie między nami, której kiedyś nie czuła, mówi o odnoszonym ciągle wrażeniu, jakby tak naprawdę mnie tam nie było. Uśmiecham się i mówię o moich dwóch sposobach patrzenia, tłumaczę, że to nie jej wina i proszę, żeby się przyzwyczaiła, bo inaczej już się nie da, a ja wciąż tak mocno jej potrzebuję. Przytula mnie wtedy do mokrego od potu fartuszka, a ja mówię, że coraz bardziej godzę się z umieraniem, opowiadam wtulony w jej obwisłe piersi, że życie wydaje mi się już jakby nienaturalne i niepotrzebne, że ciągle i coraz bardziej próbuję niszczyć wszystko związane ze mną, bo zwyczajny, dobry dzień jest nie do wytrzymania. Klepie mnie wtedy po plecach, schodząc ręką coraz niżej, a smród jej starego ciała upewnia mnie w każdej mojej myśli o wczesnej śmierci. Mówię, że jestem już niemal przygotowany.
1 komentarz:
Przerażająco dobre
Prześlij komentarz