Będzie lecieć mi w głowie, i to chyba pierwszy raz, gdy coś cytuję.
Well, see what you want to see
You should see it all
Well, I want a better place
Or just a better way to fall
Spakowałem się, czyli wziąłem dziennik do ręki.
Ja i moje morze, czyli pojechałem, bo do trzech razy sztuka, jak powiedział poeta.
Albo jakiś wiejski mądrala, NIEWAŻNE.
Przegrałeś, Freud. Ty i Twoje śmieszne teorie, Ty i twój seks z rodzicami.
Plecak będzie trochę mniejszy i nie będę miał odcisków, i nie będzie komu pisać, że samemu to nie to samo.
Tak, mamo, wiem jakie są czasy, tak mamo, wiem, że różni ludzie chodzą po świecie, co, nie, nie wiem jeszcze gdzie, gdzieś nad morze, może Kołobrzeg, nie mamo, Bóg nie pomoże, Boże święty nic nie da.
Obiecuję trochę jodu w portfelu i dwa wdechy bursztynu, albo jakoś tak, nie pamiętam, bo naprawdę mnie to nie obchodziło.
Nie po to nam było morze, żeby zbierać muszelki.
Ja i moja mała spowiedź, ja i mój mały czyściec, ja i mój mały koniec świata.
Prawdopodobnie krzyknę też coś o kochaniu nad morzem, ale to banały, małe i słodkie, urocze i zabawne, ładne i nasze, tylko czemu tak boli.
Naiwnie głupi uśmiech wagabundy.
Dobra, więcej nie mam, na więcej nie starczyło, więcej nie trzeba.
Niedziela albo może wcale, bo mieszkanie pod molo traktowałem całkiem poważnie.
3 komentarze:
uważaj żeby nie być trapped in purgatory
Powodzenia. Oby tym razem się udało.
'wiesz jakby nazywał się Kołobrzeg, gdyby nie nazywał się Kołobrzeg? Nudawchuj, serio'. więc chyba jednak Ci nie wyszło, to przez to, że klikam na NIE. aczkolwiek to była wyjątkowo urocza rozmowa. no, tyle. NIE.
Prześlij komentarz