Tak, cały Kołobrzeg jest w nazwie, gdyby Kołobrzeg nie znajdował się koło brzegu nazywałby się Nudawchuj albo Starzyludzieumierajątuwolniej.
Na plażę w Kołobrzegu nie wejdziesz, bo niewybuchy urwą Ci dłonie lub ręce lub nawet głowę, jednym słowem umrzesz, bo tu morze jest do oglądania zza szyby pensjonatu.
Średnia wieku mieszkańców Kołobrzegu to 78 lat - licząc z mewami.
Widziałem raz biegnące dziecko, ale prawdopodobnie było porwane.
W Kołobrzegu jest jeden klub, nazywa się Underground i ma światła, które sprawiają, że białe rzeczy świecą się na niebiesko. Zbiera się tu młodzieżowa elita miasta, kulturalna śmietanka, w piątek piętnaście osób.
Pod kościołem widziałem trzy nekrologi. Był to zbiór z całego roku.
Jedyne ciepłe miejsce w Kołobrzegu, które nie jest sanatorium to pomieszczenia z bankomatami.
O czwartej rano słyszałem fajerwerki, ktoś pewnie skończył 150 lat.
Kołobrzeg nie ma rynku, nie ma nawet jednej głównej ulicy.
Potrafię podsumować Kołobrzeg jednym zdjęciem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz