Wisiał na krzyżu uśmiechając się lekko.
- Co cię tak bawi?
- Ty.
Zaczęli go biczować. Krew ściekała po ustach wykrzywionych w spokojnym uśmiechu.
- Rzeczywiście zabawne. Umrzesz. Jeśli nie za parę godzin od wiszenia, to od dzidy, którą zaraz Cię ukłuję w... lewy czy tam prawy bok, nie wiem, mam napisane, zaraz sprawdzę.
Wyjął kartkę, którą znalazł dziś rano koło łóżka. Nagłówek głosił: "Jak efektownie i boleśnie zabić tego złego żyda Jezusa (aby jego śmierć przemówiła do wyobraźni milionów)". Było tam co najmniej piętnaście podpunktów. Uznał, że postępowanie wg niej będzie ciekawe.
- Prawy.
- Prawy. - wyszeptał Jezus w tej samej chwili.
- Skąd wiesz?
- Czy to, że jestem synem Boga może mieć z tym coś wspólnego? Idiota.
- Zamknij się skurwielu!
Dźgnął go w lewy bok.
- Miał być prawy bok, PRAWY! Lewy profil mam gorszy! Nie będzie tak efektownie! I miałeś mnie dźgnąć po tym jak umrę, PO ŚMIERCI! A moja matka nie jest kurwą, uwierz na słowo.
- O czym ty kurwa mówisz?
- No nie jest, nawet się nie pieprzyła.
- Nie to. Jaka kurwa efektowność?
Ponownie wyciągnął swoją kartkę. Zwrócił uwagę na dopisek "(aby jego śmierć przemówiła do wyobraźni milionów)"
- O co tu do cholery chodzi?
Rozmyślenia przerwał mu grom.
- Kurwaaaa tatoo za wcześnie, żyję jeszcze! Poza tym nie powiedziałem słowa-klucza: "Wykonało się!" - krzyknął patrząc w niebo.
Znów zagrzmiało.
- Kretyn.
Godzinę później:
- Długo jeszcze?
- He?
- No ile to jeszcze potrwa? Nudzę się.
- Długo, dlatego to taka straszna śmierć, hehe.
- Jesteś żałosny. Widziałeś gdzieś moją matkę, Maryję?
- Pobiegła gdzieś. Krzyczała coś o jakimś całunie.
- Nie zdążyła. Będą musieli go podrobić, trudno.
- Trudno? Własna matka Cię olała.
- Głupi jesteś, nic nie rozumiesz.
- Oświeć mnie.
- Nie zasługujesz.
- Czy ta twoja śmieszna religia nie mówi, że każdy zasługuję na wybaczenie i odkupienie?
- Ty nie. Spierdalaj.
Dwie godziny później:
Jeden z dwóch ludzi wiszących obok Jezusa zaczął mamrotać.
- Jestem winny, ale szczerze żałuję swoich win. Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.
- ZAMKNIJ MORDĘ! - Krzyknął Jezus jednocześnie z drugim wiszącym.
- Dzięki. Zaprawdę, powiadam ci: dziś ze mną będziesz w raju.
Trzy godziny później:
- Dlaczego to robisz? Dlaczego dobrowolnie dałeś się zabić?
- Żeby odkupić twoje grzechy, uwolnić cię od szatana itp.
- A tak naprawdę?
- Powiem ci, ale i tak mi nie uwierzysz. Żeby nasi wysłannicy na ziemi mogli was kontrolować jak zwierzęta.
- "Nasi"?
- Moi i taty.
- Ale skoro Bóg jest tak potężny, to czemu po prostu nie użyje swojej mocy żeby samemu pokierować ludźmi?
- Nie może. Pieprzona ludzka wolna wola.
Jakiś czas później:
- Boże mój, Boże mój, czemuś mnie... pieprzę to, nie będę tego krzyczał, dopiszą to sobie potem.
- He? Dlaczego czasem mówisz tak dziwnie?
- Będą to potem cytować. Dajcie ocet, pić mi się chcę.
- Ok, ale umrzyj już wreszcie.
- Taki jest plan.
Chwilę później:
- Wykonało się!
Cisza. Wszystko było zaskakująco spokojne.
- Wykonało się!!
Cisza. Ludzie zaczęli spoglądać na Jezusa z politowaniem większym, niż dotychczas.
- WYKONAŁO SIĘ KURWA!!!
Niebo rozświetliło się od błyskawic, pioruny zaczęły walić o ziemię.
Jezus umarł.
3 komentarze:
kontrowersyjne.
może dlatego Bóg nas nie lubi? ^^
Mocne!
Reinterpretacja, kurde, użyłbym tego do wypracowania z polskiego, ale pierdolę je i dostanę ndst, poza tym nie lubię naruszać praw autorskich.
SF01
Prześlij komentarz