Przeglądałem „Absorbcję na węglu aktywnym”, gdy dostrzegłem, że siedzi obok mnie ze słuchawkami podpiętymi do ściany i słucha Billy Jeana. Rozpoznałem po melodii i białych skarpetkach, które wychodziły mu z buta, gdy prawą piętą kręcił munłoka. Wspólny język złapaliśmy od razu, szturchnąłem go i mrugnąłem porozumiewawczo, powiedziałem, że podoba mi się jego sweter, a on do mnie, że ja też jestem w porządku. Z pochwał przeszliśmy na przekomarzanie, wyśmiałem go, gdy stwierdził, że EC2 stanowi jednoznacznie, że jeżeli równowaga statyczna konstrukcji zależy od nośności jej elementów na skręcanie, to należy przeprowadzić pełne obliczenie na skręcanie zarówno w stanie granicznym nośności jak i użytkowalności. Nie pozostał mi dłużny, ziewał ostentacyjnie, przeciągał się dźwiękiem pękających żeber, gdy próbowałem wytłumaczyć mu, że praca oziębiaczy powietrza nowego urządzenia chłodniczego z okresową zamianą ról wymienników ciepła zawiera podstawowe cykle pracy ziębienia i przełączenia. Sporo przerzucaliśmy się wzorami, ale naprawdę ciężko je zapisać.
Pomilczeliśmy chwilę i powiedziałem, że mam różową szczoteczkę do zębów, ale przynajmniej czyści język i policzki. Pochwaliłem się kalendarzem, z którego można wyrywać kartki, a potem gnieść je i wyrzucać do kosza, a z tyłu są porady lub ciekawostki.
Zamilkłem nagle więc zapytał, co się stało, więc mówię mu, że coś mi ostatnio słowa nie powstają, że jak kiedyś widziałem je w głowie w formie takich białych chmurek, to teraz niebo jest czyste, że jak ja mogę żyć w czasach, w których wyburza się dom Gatsbiego, że kiedyś wysyłaliśmy sobie zdjęcia ścian, żebyśmy mogli patrzeć w nie wspólnie, a teraz to ścianą jesteśmy podzieleni, że przewijam się przez te ręce, tą głowę i te plecy, ale to tylko ręce, głowa i plecy, więc tak naprawdę nie mam znaczenia.
I nagle zniknął, a ja żałowałem, że nie przyszedłem tu pijany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz