Chodniki pękają, ze szczelin między płytami wychylają się brudne, śmierdzące kubki, które jeszcze przed dojrzeniem krzyczą sobą o pieniądze. Pęknięcie poszerza się i puchnie, kipiąc fekaliami, a nad ulicę wystaje już trzęsący się w błagalnym geście tułów. Pokryte zeschniętym śluzem i warstwą popękanej ziemi ciało wynurza się w konwulsjach i zaczyna zatruwać miasto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz