piątek

Poświęć moją lodówkę.

Grupa ludzi, jakaś setka, gdzie jeden z nich ma specjalne prawa (nadane mu przez paczkę żelków), stoi zawsze najwyżej i nosi pstrokaty strój ze złotymi cekinami. Ogólnie chodzi o to, że zbierają się na jakiejś górce i polewają oranżadą swoje lodówki, przywiezione na ozdobionych wcześniej taczkach, i idą do domu.

Głupota, nie?

I wyobraź sobie, że chrześcijanie robią to samo.

1 komentarz:

Bi pisze...

Bunt przeciwko święceniu koszyczków.