Grupa ludzi, jakaś setka, gdzie jeden z nich ma specjalne prawa (nadane mu przez paczkę żelków), stoi zawsze najwyżej i nosi pstrokaty strój ze złotymi cekinami. Ogólnie chodzi o to, że zbierają się na jakiejś górce i polewają oranżadą swoje lodówki, przywiezione na ozdobionych wcześniej taczkach, i idą do domu.
Głupota, nie?
I wyobraź sobie, że chrześcijanie robią to samo.
1 komentarz:
Bunt przeciwko święceniu koszyczków.
Prześlij komentarz