sobota

Przyłóż język.

III.

3 tygodnie później.


Jest coraz zimniej. Coraz więcej ludzi mówi o epoce lodowcowej. Ortodoksy mówią o końcu świata i ostatecznej karze za grzechy ludzkości. Moim zdaniem, natura chce się nas po prostu pozbyć. I słusznie.

Odkąd zdobyłem akta zginęły cztery osoby. Zero nowych śladów.

Siedzę i czekam na telefon od Rudego. Rudy nie wie, że mówię na niego Rudy ale do tej pory każdy mój informator miał jakąś ksywkę. Co czasem mnie irytuje, bo zawsze gdy rozmawiałem z poprzednim informatorem miałem ochotę powiedzieć "Dzięki, Azor." Bo wyglądał trochę jak buldog.

Czekanie jest najgorsze. Boisz się wysikać, boisz się wyjść do sklepu, boisz się podejść do lodówki bo możesz nie zdążysz odebrać i stracić informację.

A w tym momencie liczyło się cokolwiek.

Telefon.

Ściszyłem telewizor. Wieczorne wiadomości w całości poświęcone były właśnie jemu. W mediach na dobre przyjął się pseudonim "Językoznawca", który powoli zaczął mnie męczyć.

- Dzień dobry, czy jest pan zainteresowany naszym...
- Blokujesz mi linię.
- Tak wiem, ale czy na pewno nie chcę pan spróbowa

Rozłączyłem się. To zadziwiające, że ci ludzie mają tak wielką moc moc zagadania cię, że czasem żal ci się rozłączyć. Ale nie tym razem.

Telefon.

- Miejskie lodowisko. Policja już jedzie.
- Dzięki R... dzięki.

Teren wokół miejsca zbrodni został otoczony żółtą taśmą, jakby w nadziei że jej magiczna moc spowoduje, że ludzie zapomną o policyjnej bezsilności.

Ale nie zapomną.

Bo ludzie boją się małej śmierci, działającej w czymś w rodzaju symbiozy z pogodą, która zamiast kosy nosi łom albo rurkę.

Policja też się boi, a nagroda za dostarczenie jakiejkolwiek informacji o Językoznawcy wynosi sto tysięcy dolarów.

I stawka rośnie.

Pokazałem odznakę grubemu policjantowi, którego zadaniem było odpędzanie tłumu(chęć zobaczenie martwego człowieka jest u ludzi tak wielka, że wychodzą na mrozy rzędu -30* C. To sępy, nie ludzie)i podszedłem do zwłok.

Kobieta, na oko 30 lat, nie wiadomo jeszcze, co robiła tutaj o tej porze(chociaż wygląda trochę jak dziwka), 8 ciosów zadanych w tył głowy. W ustach metalowy pręt. Żadnej poszlaki, nie ma nawet odcisków butów, śnieg pada bez przerwy.

Wciąż stoję w martwym punkcie.

Wróciłem do domu i upiłem się na smutno.

1 komentarz:

Bi pisze...

to na pewno kryminał!