- Sąsiad rozbiera dach z azbestu, nie otwieraj dzisiaj okna.
- Ok.
Poszedłem na górę, otworzyłem okno i wziąłem kilka głębokich wdechów. Robienie zawsze na odwrót sprawia mi chyba w życiu najwięcej frajdy. Westchnąłem z zadowoleniem.
Powietrze z azbestem działa na mnie lepiej niż to górskie.
Stojąc w oknie rozmyślałem o wczorajszym dniu. I właściwie nie wiedziałem co o tym myśleć. Właściwie było do kitu. Nie rozmawialiśmy. Nie umiem rozmawiać. To wszystko jej wina. To ona wywołuje u mnie wewnętrzną blokadę. To przy niej czuję się tak, jakby cokolwiek co miałbym powiedzieć będzie głupie i bezsensowne. Wciąż mam jej za złe, że była na tym dachu, że się poznaliśmy, że wciąż siedzi w mojej głowie. Wciąż mam jej za złe, że przez nią nie skoczyłem.
Gdyby ona próbowała skoczyć z dachu, dmuchałbym jej w plecy.
Gdyby ona próbowała łyknąć jakieś proszki, dałbym jej silniejsze.
Gdyby ona próbowała podciąć sobie żyły, podałbym jej ostrzejszy nóż.
Gdyby ona próbowała się powiesić, upewniłbym się, że zrobiłaś odpowiednią pętle.
Właściwie, mógłbym zabić się teraz.
Właściwie, nie mógłbym.
Pierdolę. Mam dość myślenia o tym wszystkim.
Dzień spędziłem na koszeniu trawy i porządkach w ogrodzie.
Od dwóch lat próbuję przekonać matkę o upodobnieniu ogrodu do afrykańskiej sawanny. Wysoka trawa, której nikt nigdy nie kosi. Naturalna dzikość, którą człowiek może tylko oglądać, nigdy w nią nie ingerować bo zaburzy ekosystem. Tylko, że nasza będzie taka lepsza, bo nie będzie tu lwów.
Gdy wróciłem do domu, w kontakcie włączony miałem środek na komary. Jeden z nich upadł mi na biurko i dogorywał.
- Co, męczysz się, skurwielu?
Nie, nie odpowiedział mi.
Naprawdę dziwne by było jakby mi odpowiedział.
Padał deszcz. Lubię jak pada. Zastanawiam się czy to nie dlatego, że siedzenie w domu jest wtedy uzasadnione.
Oglądałem jakiś film. Właściwie powinien mieć tytuł "Jakiś" bo był tak przewidywalny i sztampowy, że nie zasługiwał nawet na własną, oryginalną nazwę.
Kobieta i mężczyzna. (Jej przyjaciel gej. Jego przyjaciel rasowy macho.) Nie znoszą się na początku. On od dawna jest z inną. Zakochują się w sobie. Rzuca inną. Są ze sobą. Nieporozumienie wywoływane przez inną. Kryzys. Pogodzenie się. Ślub. Pokazanie, jak życie innej legło w gruzach. Happy end.
Lubię bawić się w "Zgadnij, co będzie dalej" oglądając filmy.
Nie lubię bawić się w "Zgadnij, co będzie dalej" myśląc o sobie.
Poszedłem spać w świetnym humorze wynikającym z niczego.
Śnił mi się sen bez nawiązań, znaczeń, i powodów do nieprawidłowej interpretacji.
Obudziłem się w beznadziejnym humorze wynikającym z niczego.
Jeśli miałbym uzasadniać każdą zmianę nastroju wynikałyby one chyba z tego, że ktoś koło mnie przeszedł albo przechyliłem głowę w prawo. Albo zobaczyłem jak ktoś otwiera okno. Albo przez chmurę, która była biała.
Łał.
1 komentarz:
Czyli jednak sypiasz...
Prześlij komentarz