Japonia. Prawdopodobnie z patologicznej potrzeby napisania czegokolwiek. Z chorej ochoty kliknięcia w guzik "Publikuj posta." I co? Gówno. Tak oto powstaje najgorszy wpis tego bloga, bo zawsze musi być jakiś najgorszy wpis. Tak żeby te inne, też słabe, wydały się lepsze, mocniej kolorowe i bardziej. Juhu. Więc bawmy się. Czad. Akcja. Styropian. Czy azbestowi jest smutno, że jest niezdrowy i ludzie boją się nim oddychać? Czy kamień wie, że się nie rusza? Czy jeśli przedmiot ma duszę, to po połączeniu dwóch przedmiotów ich dusze łączą się? Czy powinienem napisać o czymś sensownym? Nie. Czemu? Bo nic sensownego nie mam do powiedzenia? Tak. Czy ma to związek z tym, że (jeśli ty jesteś szczęśliwa to ja) mam grypę, która nie pozwala mi sensownie myśleć? Tak, tak będę się tłumaczył. I nie mam zdania, pora ściągnąć boczne kółka. Jeśli od dziecka każdy dzień nazywalibyście jak rozdział książki, jak nazywałby się dzisiejszy?
*
Jak wiele z nich nazywałoby się identycznie? Pewnie dużo. Smutne, żałosne. Grypa, ehe, taka, która blokuje mózg. Dlaczego świńska i ptasia grypa grozi nam bardziej niż ta ludzka? Czy ja jestem bardziej świnio-ptakiem niż człowiekiem? I wenę, tak, wenę też! I ten 10. Japonia. Myślałem też trochę o zapiekankach. Właściwie to nie mam pojęcia, o co jej chodziło. Trudno. Chociaż tak gównie to zastanawiam się ostatnio tylko nad tym, co by było, gdyby po prostu. Myślałem też o muzyce. Takiej prawdziwej, najlepiej z drewna. Współczucie? Słyszałem, podobno dobre jak się posoli. Wychodzi na to, że niemało myślę. Ech. Za dużo? Chyba. Kapkę. Troszkę. Ciupkę. Tkę? Właściwie nie wiem, co to znaczy. Publikuj posta. Orgazm. Kontekst. Japonia.
*Reklama.
3 komentarze:
Cóż za uwielbienie do Japonii?
drewniana muzyka?
Do dziś uwielbiam Japonię.
No więc...miałam trochę wolnego i przeczytałam wszystkie posty. Tak wszystkie. Zryło mi banie,ale jestem pod mega wrazeniem!
Prześlij komentarz