sobota

O ludziach zwykłych. (wywiad #1)

Jak się nazywam? Nie, to nie ważne, wie pani, w dzisiejszym świecie lepiej pozostać anonimowym. Nie wychylać się.

Lat mam 37.

Coś o sobie? Jestem kawalerem, od roku mieszkam sam, wcześniej z rodzicami, wie pani, nadszedł czas żeby się usamodzielnić <śmiech>. Radzę sobie świetnie.

Coś o moim życiu? Kocham moje życie. Jestem spełnionym człowiekiem. Pracuję... gdzie? Jestem informatykiem. Mam kochających rodziców, dach nad głową, chodzę do kościoła. Czego więcej mi potrzeba?

Miłości? Nie wierzę w miłość. Nie potrzebuję nikogo. Nie chcę mieć Dobrze czuję się sam.

Dlaczego nie chcę mieć nikogo? Dodatkowe zobowiązania. Problemy. Mam rodziców, to mi wystarczy. Hoduję też paprotkę.

Czy uważam że moje życie jest nudne? Nie, zdecydowanie nie. Cały czas staram się je urozmaicać. Wie pani, chodzę do pracy inną drogą, kupuję olej innej firmy albo przesuwam łóżko. Zdecydowanie mi to wystarcza.

Czy zrobiłem w życiu coś szalonego? Tak, żeby to raz <śmiech>. Aż sam się sobie dziwię bo na ogół jestem człowiekiem raczej spokojnym. Raz oblizałem nóż podczas robienia sobie kanapek do pracy. Gdy myślę o tym, co mogło mi się wtedy stać dostaję drgawek. Nie chcę nic mówić o odpuszczeniu niedzielnej mszy, ten wywiad pewnie będzie czytać zaprzyjaźniony z moją rodziną proboszcz, każdy mój znajomy już wie o tym, że go udzielam.

Moi znajomi? Wie Pani, ciężko znaleźć dobrych znajomych. Zawsze lepiej dogadywałem się ze starszymi ludźmi, moi znajomi to znajomi moich rodziców. Serdecznie ich pozdrawiam.

Marzenia? Nie marzę o niczym. Dobrze mi tak, jak jest teraz. Chociaż nie, jest jedno.
Reklamują teraz w telewizorze opiekacz do tostów, naprawdę chciałbym go sobie kupić.

Czy chciałbym osiągnąć w życiu coś więcej? Nie, nie czuję takiej potrzeby. Bo po co? Po co męczyć się, skoro to życie to tylko wstęp do życia wiecznego? Uważam, że moim jedynym celem teraz jest spokojne, pobożne życie.

Tak, jestem bardzo wierzący. Żyję tak, aby Bóg był ze mnie zadowolony.

Co zostanie po mnie gdy umrę?

3 komentarze:

Bi pisze...

najpierw zostanie ciało, potem szkielet, a za kilkadziesiąt lat to proch? :>

Anonimowy pisze...

Zajebista. Dobrze, że są tacy ludzie. Świat staje się kolorowy:)

Anonimowy pisze...

Ciała Twego materia zostanie prędzej czy później wchłonięta w jakiś sposób przez inne ciało, chyba, że weźmiesz hermetyczną puszkę na zwłoki.
Ciekawe, nie?
SF01