Kawa wyszła.
Wena wyszła.
Siedział w pokoju głupio wpatrując się w klawiaturę. Myślał o gównie. Nie, nie o niczym. Dosłownie, o gównie. Z gówna myśli przeszły mu na pomidory. Po pomidorach zaczął myśleć o życiu. Dzień bez bezcelowego myślenia o życiu jest dniem straconym - powiedział sobie w myślach. Bo przecież nie mówił głośno, gdyby mówił głośno będąc w pokoju sam uznali by go za czubka. Chyba że miałby zestaw głośnomówiący. Ale nie miał. Więc nie mówił. Myślał. Nie wymyślił nic nowego, ale odhaczył to z listy "Rzeczy bezcelowych jakich w sumie nie muszę, ale je zrobię, dzisiaj, sam nie wiem dlaczego". Na liście było też zajrzenie do lodówki bez wyciągania czegokolwiek, położenie się na łóżku odwrotnie niż leżą poduszki i kilka innych, równie nudnych, dziwnych i bezcelowych zajęć. Ale lubił to. Mając nadzieję, że to nie dlatego, że nie ma nic lepszego do roboty. Po przemyśleniach na temat robienia bezcelowych czynności zaczął zastanawiać się, czemu ostatnio tak często pisze o sobie w trzeciej osobie. Ależ to głupie - pomyślał sobie i zaczął pisać coś w nadziei, że w końcu napisze coś sensownego.
"Kawa wyszła.
Wena wyszła."
Może być - pomyślał sobie i zaczął myśleć o gównie.
4 komentarze:
mam głupie wrażenie, że nasze mózgi są tak samo przeżarte 'sam nie wiem czym'. koż
O życiu nie można myśleć, życie trzeba przeżyć.
lubię kawę i myśleć o bezsensownych rzeczach.
ps. nie wiem co.
ekhym, jestem nie normalna? zauważ co zrobiłam. to co obiecałam. dobranoc
Prześlij komentarz