(...) W niedzielę, dwudziestego siódmego marca siedzimy i pytamy się nawzajem "co teraz?", ze świadomością, że to jak ciągłe zaglądanie do lodówki, w której nic przecież nie ma.
Mijasz pewne miejsca, słyszysz pewnie słowa i do głowy wpada ci myśl - zupełnie jak po zgaszeniu światła, gdy przed oczami pojawiają ci się wczorajsze sny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz