niedziela

Czterdzieści minut poprawiania literówek

Przestanę tak pisać, gdy nauczę się, że pisanie po pijanemu już było i się znudziło.

Śniła mi się dziś Czerwona Trawa, którą kupiłem w antykwariacie i maszynopisarz, który chciał ją przepisać, żeby nauczyć się pisać na maszynie.

Gdy miałem dwa lata, bez przerwy chwytałem dziadka za rękę i bawiłem się jego złotym zegarkiem.

Mieliśmy też taką niebieską, drewnianą łódkę, którą wodowaliśmy, gdy zalewało pola.

Kiedyś straciłem w błocie but, bo tak śmiesznie się zassał. Znalazłem go tydzień później, bo wystawała sznurówka.

A ojciec wesoło powiedział dziś do matki "Caaałe żyyycie raaazem!".

I gdy tak siedzimy we dwoje - moja rodzina i ja, z nich wszystkich mówię najmniej, trochę mnie tam nawet nie ma, pomimo głupiej świadomości, że mógłbym przecież mówić najwięcej. Mógłbym mówić przez dwa dni, mógłbym mówić tyle, że wszyscy zdążyliby pójść spać i zjeść śniadanie, a ja bym dalej mówił, bo chciałbym nadrobić te osiemnaście lat.
Opowiedziałbym o wszystkim co przeżyłem, co widziałem, co chcę przeżyć i zobaczyć.
O tym, co chcę zrobić, i czego nie zrobiłbym nigdy.
O tym, że uwielbiam sny za to uczucie, że zawsze wiem, co mam dalej robić.
Mówiłbym o słowach, które mnie bawią, jak pacha lub fajerwerk, albo o słowach, których nie znoszę, jak krzaki czy rzepka.
Pośmialibyśmy się razem z tego, że istnieje prawo Michała, które mówi, że jeśli stoi koło mnie odkręcona butelka, to na pewno ją przewrócę.
Wytłumaczyłbym, czemu tak dużo mówię do siebie, czemu tak często zaciskam usta i składam kanapki spodami na odwrót.
Albo czemu czasem nie reaguje, gdy ktoś powie coś śmiesznego, mimo, że bardzo mnie to bawi i czemu postanowiłem kiedyś, że będę brzydko pisać.
Na koniec powiedziałbym, że czuję ostatnio, że mam w życiu dwie drogi - drogę leżenia na brzuchu i drogę leżenia na plecach, albo jak kurewsko się teraz wszystkiego boję.

Ale nie mówię nic, bo ktoś musi wypić tę wódkę.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

mnie najbardziej bawią 'kierpce'.