środa

O "tym", mniej o "tamtym" i o "owym" jeszcze trochę mniej.

Myśląc o tym, co chcę napisać wcale nie zastanawiam się nad tym, co chcę napisać i jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało rzeczywiście jest dziwne.
Bo to nie jest tak, że siadasz, mówiąc sobie "napiszę dziś o tym" i piszesz o tym, jakie "to" jest wspaniałe, w porównaniu do na przykład "tamtego", które już wcale takie wspaniałe nie jest. O "owym" nie wspominając.
I gdy tak myślisz o "tym", nie myśląc o "tamtym" wcale, zastanawiasz się w tej samej chwili (ale to tylko, gdy "myśleć" i "zastanawiać" jednocześnie nie sprawia problemów) czy to, o czym myślisz (jednocześnie się zastanawiając ale nie mieszajmy już, bo powstanie masło maślane, a za nie płaci się dwa razy więcej, na co nie stać nas z uwagi na kryzys literacki, autora oraz gospodarczy, świata, dotyczący autora również, ale w stopniu mniejszym) czy to, o czym myślisz (przypomnienie po długim nawiasie, przez który można całkiem zgubić wątek) czy to, o czym myślisz naprawdę ma sens.
Gdy po dłuższej (lub krótszej, ja nie oceniam) chwili namysłu uznasz swoje papierowe słowa za grafomanię włóż je do szuflady czekając na grafomanię w cenie lub ukryj je na strychu gdzie zostaną po latach odkryte i uznane za starą grafomanię, co będzie całkiem lepsze niż taka całkiem współczesna grafomania z bloga internetowego.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ach tak...